Nie żyj cudzym życiem, bo kto będzie żył Twoim?
Nie żyj cudzym życiem, bo kto będzie żył Twoim?

Życie cudzym życiem…

 

Podczas spotkań z ludźmi, drugim poważnym sposobem myślenia osób, które borykają się z brakiem pozytywnego myślenia, depresjami, brakiem odczuwania dobrych emocji - to uciekanie z własnego życia i przerzucanie się na życie cudzym życiem. Życiem innych ludzi. Zajmowanie się myślami innych osób - co myślą o nas, co powiedzą, jak zareagują. Jestem skłonny stwierdzić z obserwacji i z autopsji, że strach i lęk przed opinią innych, przed odrzuceniem, czy krytyką, to powód  ludzkich problemów.

Ciągle się denerwowałem jak miałem robić prezentację - co inni powiedzą? A jak czegoś zapomnę? A jak ktoś zada mi pytanie, na które nie będę umiał odpowiedzieć?

To nie w prawdziwym świecie ludzie doznają porażek - bo tam ich nie ma, są tylko doświadczenia i nauka. To  w ludzkich umysłach rozgrywa się walka, która tak naprawdę jest sztuczna i niepotrzebna. Jeśli nie ma prawdziwego działania, to oznacza, że przegrali w swoim umyśle. Stoczyli urojoną bitwę, która się nie odbyła, ale emocje czuli prawdziwe w realnym świecie, oraz zbudowali obraz samych siebie, na tych sztucznych, nie zaistniałych w prawdziwym świecie porażkach.

Niskie poczucie wartości nie bierze się z tego, że coś nam nie wyszło, tylko z tego, że myślimy o tym, że nam nie wyjdzie - bez próby działania w prawdziwym świecie. Jeśli działasz w rzeczywistości, to wychodzi hehhe, a nawet jak nie osiągasz pożądanych efektów, to się rozwijasz  i mądrzejesz na przyszłość.

Myślenie co inni myślą, co zrobią - zabija marzenia, czyni ludzi słabych i odbiera im impet w działaniu.

Nie wolno Ci od dzisiaj żyć cudzymi myślami, cudzym życiem.

Nie przeskakujesz w obcą świadomość, bo szkoda czasu na takie życie. To co ludzie myślą, zostaw im. Najważniejsze jest to, co Ty myślisz, jakie Ty masz przekonania i czego chcesz bronić - jakich poglądów i wizji.

Niektórzy ludzie naprawdę sami mają olbrzymie problemy tylko dlatego, że nie żyją swoim życiem, tylko cudzymi sprawami, na które praktycznie nie mają wpływu.

Matka nie śpi do trzeciej w nocy, bo córka, która ma dwadzieścia pięć  lat, poszła na dyskotekę.

Czy ta matka ma wpływ na to, kiedy wróci córka? Żadnego. Czyja to sprawa kiedy córka wróci? Córki. Czyim życiem żyje martwiąca się matka? Cudzym - córki.

I nie chodzi tu o to, aby być nieczułym na życie innych, czy myśleć typowo egoistycznie. Nie. Chodzi o zdrowe myślenie, które ma Ci dawać dobre, zdrowe samopoczucie.

Matka może spokojnie spać, ufając, że córka się dobrze bawi.

Mąż mnie nie kocha. Tak? Czyja to sprawa, czy kocha? Jego. Jak się czujesz, jak żyjesz nie swoją myślą i nie swoimi sprawami? Źle. Czyja to sprawa z kim on mieszka? Jego. Czyja to sprawa, kogo Ty kochasz? Twoja. Od kogo zależy z kim Ty mieszkasz i z kim sypiasz? Od Ciebie.

Ty masz wpływ tylko i wyłącznie na swoje życie i swoje decyzje, sprawy.

Zauważyłem, że większość mojego życia to było przejmowanie się opiniami innych ludzi, wtrącanie się nawet do innych ludzi, doradzanie innym ludziom.

Stres wywoływało życie rodziców życiem, bo piją, kłócą się, marudzą.

Stres wywoływały myśli, czy inni ludzie wejdą do mojego biznesu czy nie. Jak zareagują, czy mnie nie wyśmieją, nie odrzucą.

Lęk wywoływały myśli, dlaczego żona nie potrafiła mnie nigdy pokochać.

Ciągłe życie cudzymi myślami, uczyniło mnie zestresowanego i zalęknionego człowieka.

Lęk o życie rodziców, o to co zrobi partner, co zrobią ludzie którym pokaże mój biznes. Masakra! Jaka bezsensowna strata energii i życia.

Nie mam wpływu na to jak żyją rodzice, co zrobi mój syn,     o której wróci i jak spędzi czas jak mnie nie ma.

Mam wpływ tylko na swoje myśli, działanie, zachowanie      i intencje.

Aby być zdrowym emocjonalnie i psychicznie, a co za tym idzie i fizycznie (98% chorób bierze się z psychosomatyki), muszę nauczyć się żyć tylko swoim życiem.

Słowa typu: on  powinien, ona , on , tamci, oni, nie chcą, co pomyślą, dlaczego oni nie, czemu ty… - to oznaka tego, że nie żyjesz własnym życiem, że nie interesujesz się swoimi sprawami tylko innych ludzi a to jest duży problem, a dlaczego?

Na konsultacjach ludzie mi mówią: „wiesz, nie wiem czy mam odejść od męża, bo on mnie nie szanuje.” Lub -  „wiesz nie układa mi się z żoną, ona mnie denerwuje, szef nie daje mi podwyżki, dzieci są niegrzeczne, odeszłam bo mąż mnie denerwował…” - tak, to wszystko życie sprawami, na które nie masz wpływu i to nie Twoja sprawa czy ktoś Cię szanuje czy nie. Ty możesz odejść, porozmawiać lub pogodzić się z tym. Ty wybierasz.

Chcę abyś to bardzo dobrze zrozumiał, i abyś natychmiast aktywował swojego strażnika, aby pilnował Twojego życia.

Zrozum, istnieją tacy ludzie, którzy są na granicy swojego wyczerpania emocjonalnego, mają trudny okres, są  w silnym stresie, są zmęczeni, są na granicy szaleństwa  i  depresji - bo żyją cudzym życiem.

- Wiesz, mieszkam z teściową, a ona się zachowuje tak  i tak.

A zatem ja pytam:

- Hej, a czyimi sprawami ty żyjesz?

-  Nie rozumiem, swoimi.

- Tak, a to jest twoja sprawa jak się teściowa zachowuje? Czy jej sprawa?

- No moja, przecież działa na mnie.

- Nie, to ty decydujesz jak to odbierzesz. Ale na zachowanie obcych ludzi i to, jak ktoś się zachowuje, ty nie masz żądnego wpływu.

- Ok, ale nie rozumiesz, ona mnie denerwuje.

- Ok, zatem jej zachowanie wpływa na twoje emocje, tak czy nie? Więc po której stronie jest odpowiedzialność za twój stan emocjonalny?

- Po teściowej stronie. Dokładnie tak.

- A po czyjej stronie powinien być? Kto ma kontrolę nad twoim życiem? Kto ma kontrolę nad twoimi emocjami? Ona czy Ty?

- No, powinienem mieć ja.

- Tak? A zatem kto cię denerwuje?

- No, ona.

- To kto ma odpowiedzialność za twoje emocje?

- No, ona.

- Właśnie, i to jest cząstka, ułamek tego, że nie żyjesz swoim własnym życiem. Żyjesz tym, tak jak inni się zachowują. I ma to ogromny wpływ na ciebie jak się zachowujesz, jakie emocje czujesz i jak się zachowujesz. Przestań żyć tym jak zachowują się inni OK? To jest jej sprawa. To jest jej życie a ty się skup na swoim. Ty reaguj tak, aby ci było dobrze, abyś miał dobre samopoczucie. Nie daj się takim „wampirkom”. Jeśli teściowa się w jakiś sposób tak zachowuje, to weź coś z tym zrób. Albo zarysuj granice czego sobie nie życzysz, albo się wyprowadź, lub niech to co robi i jak się zachowuje, niech cię nie obchodzi. Tak naprawdę jej życie jest w jej rękach i to jej sprawa jak ona się zachowuje. Ty nie musisz nic robić bo niczyim robotem ani sługą nie jesteś.

- Ale ona tak nie powinna robić.

- Na pewno? Znowu żyjesz czyim życiem? Ona nie powinna,  no właśnie wchodzisz w jej życie i twierdzisz, że ona coś powinna robić. Jej zachowanie to jej sprawa  i ciebie ma to nie interesować.

Chcesz spokoju wewnętrznego? Zacznij żyć swoim życiem.

Czym bardziej ktoś wpływa na Ciebie swoim zachowaniem tym większą energię Ci zabiera. Tak czy nie?

Jeśli oddasz odpowiedzialność za swoje życie poza Ciebie, to nic nie będzie możliwe – stracisz kontrolę.

Nie sterujesz swoim życiem.

Dużo kobiet które spotkałem, opowiadało mi -  „Sławek, ty nie rozumiesz, mój mąż mnie poniża i wpadłam w kompleksy przez niego.” - Tak? Naprawdę przez niego? Po czyjej stronie tutaj jest odpowiedzialność? Mówisz - On mnie poniża, przez niego (słowo przez niego tutaj jest kluczowe) wpadłam w kompleksy. Po czyjej stronie jest odpowiedzialność, skoro to on cię denerwuje i to on poniża? Słowo ON wskazuje, komu oddałaś odpowiedzialność za swoje emocje i za postrzeganie siebie.

Pewna dziewczyna mówi:

- Mieszkam z babcią i ona tak mnie wytrąca z równowagi,  to dokuczanie, jej  ciągłe stękanie pod nosem.

Pytam:

- Kto ma odpowiedzialność za twoją równowagę? Babcia cię wytrąca z równowagi, zatem po czyjej stronie jest kontrola za twoje emocje? Ty panujesz nad własnym życiem, czy babcia? Kto decyduje o tym, jak będziesz się czuć? Kto ma odpowiedzialność za twoje nerwy ? Dodałem - babci zachowanie to babci życie, oddaj jej energię i nie pozwól aby dotyczyła ciebie. Nie daj się wciągnąć w tę gierkę. To ty decydujesz o tym, czy oddasz jej energię i czy będzie to dla ciebie obojętne.

Warto zrozumieć:

Ty podejmujesz ostateczną decyzję, czy coś z zewnątrz, jacyś  ludzie, słowo czy  zdarzenie zawładną Tobą  i Twoimi emocjami, a w rezultacie Twoim życiem. Ty decydujesz, komu oddajesz swoją uwagę, sobie, swoim celom, czy obcym ludziom i zdarzeniom.

Na tym to właśnie polega. Tak działają „wampirki”, tak działają ludzie, którzy próbują Cię w tą swoją gierkę wciągać. Jak podchodzisz do tego obojętnie, to ich energia nie działa na Ciebie.

„Wampirki” mogą żyć tylko i wyłącznie Twoim życiem, jeśli im na to pozwolisz. Kiedy Ty żyjesz ich życiem, to zabierają Ci Twoją energię. Po prostu przestań się przejmować innych zachowaniem. Zostaw im ich życie, Ty żyj swoim.

Wszelkie zamartwianie się o kraj, ekonomię, miasto,  przyszłość, rodzinę czy dzieci - to życie nie swoim życiem.

Powtórzę, nie chodzi o to, by być ignorantem i niczym się nie interesować. Ale jest różnica, między martwieniem się o coś, na co nie masz wpływu, a kierowanie skupienia i uwagi na coś, co zależy od Ciebie i masz na to wpływ. Prawda?

Na innych ludzi nie masz wpływu i nie będziesz mieć. Pozwól im żyć swoim życiem. Chyba, że Cię poproszą  o coś, o opinię czy radę.

Przemyśl

Czy warto brać na siebie cudze życie i cudze  problemy, skoro i tak nie masz wpływu ich rozwiązać.

Nikt nie ma problemów większych, niż te, które może udźwignąć, by się rozwinąć lub coś przerobić.

To samo dotyczy ekonomii. Zostaw światu to, co nie jest Twoje. Świat się o siebie zatroszczy. Ty martw się o swoją ekonomię osobistą.

Co Ty możesz zrobić dzisiaj, abyś miał lepsze  i bezpieczniejsze jutro?

Jak zarobić więcej pieniędzy, aby zabrać dzieci np. jutro do lunaparku?

Jakie decyzje chcesz podjąć, by zacząć pracować nad biernymi, rezydualnymi dochodami?

Co Ty możesz dzisiaj zmienić w swoim zachowaniu, abyś odczuwał szczęście i spokój na zawsze i wszędzie, bez powodu? Wewnątrz Ciebie?

Na tym się skup. Na tym, na co masz wpływ.

Tak naprawdę, prawie wszyscy żyjemy cudzym życiem. Mam koleżankę, która bierze na siebie wszystkie bolączki tego świata. Zamartwia się o przyjaciółkę i o to jak ona sobie poradzi, mimo że ta dziewczyna mieszka w innym kraju. Dzwoniąc przez Skype, dziewięćdziesiąt procent czasu narzeka i opowiada, jaka jest nieszczęśliwa, a moja koleżanka przejmuje się tym i ma depresje, nerwicę i Bóg wie co jeszcze, bo żyje jej życiem.

Zadaniem każdego z nas jest wysłuchać ludzi, ale też zmobilizować ich do tego, aby się wzięli w garść i przestali narzekać, tylko zmienili poglądy i myśli, powodujące to cierpienie.

Jeśli Ty żyjesz cudzym życiem, to kto tak naprawdę żyje Twoim?

Ile procent zmartwień i lęków w Twoim życiu, pochodzi       z Twojego życia, a ile stresu przysparzają Ci sprawy obce, bez szans na wpływ z Twojej strony?

Pamiętaj, że nikt nie potrafi zmienić drugiej osoby. Tysiące małżonków próbuje zmienić siebie nawzajem i najczęściej ponoszą sromotną porażkę.

Ludzie mogą zmieniać się jedynie sami.

To oni są swoimi nauczycielami i swoimi uczniami zarazem. I tylko oni mają moc, aby zmienić się pod wpływem czegoś, lub kogoś.

Powtórzę, a Twój strażnik się uczy - tak naprawdę zamartwianie się typu - wiesz żona mnie nie kocha - to jest też życie cudzym życiem. Jej miłość nie jest w Twoich rękach – jest w jej.

To ona decyduje o tym, czy cię kocha czy nie.

Ty możesz decydować tylko o Twojej miłości .

Ty ją kochaj i się na nic nie nastawiaj, bo się rozczarujesz.

Dawaj to co sam chcesz dawać i odczuwaj, czy to samo jest w drugą stronę - jeśli nie ma - zdecyduj, co dalej. Jesteś dorosły i dojrzały, wiesz jakiego życia nie chcesz, oraz jakim życiem pragniesz żyć.

Jeśli czujesz, że ona nie odwzajemnia uczucia, to porozmawiaj, to ewentualnie zmień, odejdź, ale nie zmienisz kogoś na siłę.

Życie cudzym życiem jest bardzo niebezpieczne dla samopoczucia.  Zakłóca ten prawidłowy, prawdziwy             i realny świat.

Możesz żyć tylko w TU I TERAZ i możesz mieć wpływ tylko  na to, co robisz Ty.

Naprawdę czekając na to, aż ktoś się zmieni, oddajesz odpowiedzialność w cudze ręce.

Uzależniasz często swój związek małżeński, Twoje samopoczucie czy poczucie wartości od tego, co zrobi partner, co mówi do Ciebie, co Ci kupi.  Jeśli tak jest, to nie masz kontroli nad poczuciem wartości czy swoim nastrojem, bo uzależniasz te odczucia od innych ludzi.

Jak się wtedy czujesz, kiedy wiesz, że Twoje emocje, opinia o sobie, nastrój, samoocena, jest uzależniona od cudzego zachowania czy działania?

Jak to jest nie kontrolować swojego życia?

Pomyśl teraz, zatrzymaj się na sekundę…

Czekając na to, aż szef da Ci podwyżkę - już żyjesz cudzym życiem. Sam sobie daj podwyżkę. Znajdź sobie inny dodatkowy dochód, zacznij szukać narzędzi do Twojej zamożności, aby uniezależnić się od kogokolwiek.

Jeśli zasługujesz, to idź do przełożonego i pokaż mu fakty co zrobiłeś, powiedz co dzięki Tobie zyskała firma  i że chcesz odpowiednią sumę więcej. Daj mu dzień na rozpatrzenie i tyle. Jeśli nie zgodzi się z Tobą, to podejmij decyzję co dalej, Ty coś z tym zrób, nie oddawaj odpowiedzialności za swoje życie, za Twoje finanse w obce ręce - nigdy.

Ok. Możesz teraz stwierdzić - no dobra, ale to nie jest takie łatwe. Może pojawić się teraz przygnębienie, być może lęk. - Jak to? Jak to mam żyć swoim życiem? Nie da się do końca żyć tylko swoimi sprawami.

To normalne. Zawsze kiedy przychodzi zmiana  w oprogramowaniu mózgu, możesz czuć się zagubiony. Zadaniem mózgu jest trzymać się starych, sprawdzonych metod i nic nie zmieniać.  Na sto procent włączy Ci podważanie tych przekonań i zrobi wszystko, abyś porzucił myśli o tym, aby nie żyć cudzym życiem i by nie oddawać odpowiedzialności za miłość, finanse, samopoczucie czy poczucie wartości w obce ręce. Takie stworzył nawyki, zatem tak mu jest łatwiej aby żył już na takim autopilocie. Jednak chodzi o to, czy takie zasady życia, rozwijają cały Twój potencjał emocjonalny czy finansowy? Sam musisz zdecydować.

Łatwo się żyje, jeśli kogoś innego obarczasz  odpowiedzialnością za swoje samopoczucie, za finanse, tak czy nie? Ale to nie jest życie własnym życiem.  Większość ludzi jakich znam, są właśnie w roli "ofiary", czyli pozwolili, aby to czynniki zewnętrzne kierowały ich karierą, losem, miłością czy emocjami. Tak jest "łatwiej", choć dusza cierpi, bo nie żyje pełnią.

Zainstaluj sobie teraz świadomego strażnika, który będzie Cię zawsze od tej pory pilnował w tej materii.

On już teraz wie i się programuje, że jeśli przeskoczysz na życie innych ludzi i zaczniesz żyć ich życiem, on się włączy i powie - Ej, to nie jest twoja sprawa, ty nie masz na to wpływu. Oki, zmotywujemy do zmian i pomożemy tej osobie, ale to po jej stronie jest odpowiedzialność za jej życie.

Niech Twój strażnik zawsze reaguje, kiedy pojawi Ci się taka myśl - ej, niech mój szef da mi podwyżkę. A strażnik  powie - STOP, co Ty możesz zrobić aby sobie dać podwyżkę?

Znajdź sobie dodatkowy biznes, zrób sobie najtrudniejsze trzy lata życia i poświęć się czemuś na sto procent, aby może zdobyć dodatkowe, bierne dochody.

Zawsze kiedy najdzie Cię taka myśl , że Twój partner musi Cię bardziej kochać, niech Ci Twój strażnik się włączy:
 - Jaki masz wpływ na to, co inni ludzie robią, co myślą, co czują? No nie masz żadnego wpływu na to. Masz wpływ tylko na swoje odczucia i intencje.

TY kochaj siebie mocno, abyś mógł przelać to uczucie na innych ludzi i świat.

Strażnik powie - Ty siebie szanuj i kochaj, to jest najważniejsze, bo od Ciebie się wszystko zawsze zaczyna. Nigdy nie będziesz się czuł niekochany, jeśli będziesz kochał siebie. Jeśli ktoś odjedzie, miłość zawsze zostanie z Tobą - Twoja miłość do siebie.

Nie jesteś w stanie kochać nikogo innego, jeśli nie kochasz siebie.

Nie możesz dać światu tego, czego nie masz w sobie.

Nie możesz się dzielić czymś, czego nie masz.

Ja mogę kochać, niczego nie oczekując, bo w moich rękach jest moje uczucie. Jeśli ja czegoś oczekuję, to już nie jest bezinteresowne, a na dodatek przeskakuje w cudze życie.

Oczekiwanie - to życie cudzym życiem.

Każde - on powinien, ona powinna - to nic innego, jak życie cudzym życiem, na które nie masz żadnego wpływu.

Bardzo dużo problemów życiowych i psychicznych wychodzi z tego, że żyjemy cudzym życiem. Ja też myślałem że mogę mieć wpływ na życie rodziców. Mówiłem im, co powinni a czego nie. Krzyczałem na nich - przestańcie pić! Macie rodzinę, dzieci! - ale oni pili, bo jaki mam wpływ na to, co oni robią? Żadnego.

Zatem jak się czułem, kiedy żyłem ich życiem…? Jak się czułem kiedy prosiłem, żeby przestali pić, a oni pili dalej?

Kto ponosi odpowiedzialność za rodziców życie? Oni sami.

Kto ponosi odpowiedzialność i ma moc zmiany nawyków, czy zachowania? Oni sami.

Kto ponosi odpowiedzialność, za Twoją miłość do partnera? Tylko Ty.

Kto ponosi odpowiedzialność za miłość do Ciebie? Tylko partner.

Czyja to decyzja, z kim chce mieszkać partner? Partnera.

Nie mam wpływu na cudze życie i na cudze wybory – teraz to wiem, oraz Ty to wiesz.

Nie mam wpływu na to, z kim chce mieszkać moja żona, tak czy nie? Mam wpływ tylko na to, z kim ja chcę mieszkać.

Ludzie mieszkają ze sobą tak długo, jak chcą po prostu być razem, bo daje im to radość, szczęście, oraz wszystko to, co jest potrzebne, by tworzyć związek.

Nie mam wpływu na to, czy będzie koniunktura za dwa lata na dany biznes. Muszę być czujny i otwarty.

Kiedy zrozumiałem, że mogę mieć wpływ tylko na swoje życie i na nikogo więcej, oraz że to ludzie podejmują decyzję, co zrobią ze swoim życiem - przestałem się przejmować usłyszanymi "nie" w biznesie i w życiu prywatnym.

Ja mogę dzielić się informacją, mogę pokazać innym w co ja wierzę, ale to po ich stronie jest wybór tego, jakim życiem chcą żyć, co chcą mieć i dokąd chcą zmierzać.

Na pewno ich wybór, nie ma żadnego znaczenia dla mnie, dla moich celów.

Nasze drogi się skrzyżują, lub nie. Każdy idzie swoją ścieżką życia.

Kiedy dotarło do mnie, że  to oni dokonują wyborów to trochę mi ulżyło. Spadł mi bardzo duży ciężar z placów, stałem się spokojniejszy.

Ja mam wpływ tylko na to, co ja zrobię, z kim się ja spotkam, w którą stronę życia idę. Dołączą do mnie ci, którym będzie ze mną po drodze.

Zostaw życie polityków politykom, zostaw pogodę naturze.

 - Powinno być ładnie, kurde, dlaczego pada? No i czyim życiem żyjesz? Czyimi sprawami?

 - Mało zarabiam, szef mi dobrze nie płaci, w tej firmie nie da się rozwinąć kariery - czyim życiem żyjesz? Od kogo zależy Twoja kariera? Od szefa? Po czyjej stronie leży odpowiedzialność, za Twoją karierę? Twój strażnik wie, co zrobić, abyś wreszcie zrozumiał.

Od kogo zależy Twoje samopoczucie?

On mnie wkurza, ona mnie denerwuje… to samo. Po czyjej stronie jest odpowiedzialność? Czyim życiem żyjesz?

Jak przestać żyć cudzym życiem?

Przede wszystkim staraj się nie wydawać opinii o kimś,  a szczególnie tych negatywnych. Pozytywne tak, ponieważ dajesz światu pozytywną energię, wzmacniasz to, co mówisz i to do Ciebie wraca.

Jaki ktoś jest, zostaw jemu. To nie Twoja sprawa, o ile się tym nie interesujesz. Jeśli ktoś chce "przekazać" Ci złą energię, a Ty nie żyjesz jego życiem - nie trafia w Ciebie nic. Nie masz złego nastroju, nie interesujesz się tym, jaką ktoś inny ma intencję w relacjach.

Możesz dawać feedback, dawać pewne spostrzeżenia, ale niech to nie będzie emocjonalne i niech nie rani innych ludzi.

Możesz skrytykować w pewien sposób zachowanie, natomiast co zrobi druga osoba, to jest jej sprawa.

Także nie udzielaj niechcianych rad. - O matko, jakie masz firanki!! O kurczę, ja bym ci kupił zupełnie inny samochód. Jak możesz z nią mieszkać człowieku?! Jak możesz chodzić do tej pracy?

Nie żyj cudzym życiem. Ludzie sami decydują o tym, co jest dla nich dobre, a co nie.

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Naprawdę skup się jeśli chodzi o miłość i relacje na tym, żeby bardzo mocno ograniczać życie cudzym życiem. Pamiętaj że jeśli ktoś Cię nie chce, to nie. Kogo on chce, to jest jego życie. Nie masz wpływu na to, z kim chce ta osoba sypiać, do kogo chce wracać po pracy, do kogo chce się przytulać, z kim chce jechać na wakacje. Nie masz na to wpływu.

I wiesz co? Działa strasznie odwrócona psychologia.

Im bardziej Ci zależy i walczysz o kogoś, im bardziej się narzucasz i zabiegasz o tą osobę, to zaczynasz wywierać presję i zaczynasz żyć jej życiem. Zaczynasz tracić odpowiedzialność, uzależniając daną miłość, poczucie szczęścia, samopoczucie - od obcej decyzji.

Ktoś zaczyna decydować o Twoim życiu i szczęściu. Tracisz kontrolę, uzależniasz się, oddajesz odpowiedzialność za wszystko w obce ręce, a tak nie warto robić, bo narażasz się na cierpienie.

Jeśli Twoja samoocena, poczucie wartości zależy od innych ludzi - od tego czy Cię kochają, dobrze o Tobie mówią, to jesteś od nich strasznie uzależniony. Praktycznie jesteś niewolnikiem. To jest bardzo niebezpieczne. Przestań oczekiwać od innych, oczekuj od siebie.

Inni niech Cię dopełniają, rzeczy niech Ci pomagają i służą, ale nie uzależniaj niczego od czegoś, co nie pochodzi z wewnątrz Ciebie. Nie utożsamiaj się z niczym.

Ty, to nie Twój samochód. Ty, to nie Twój partner. Ty, to nie Twoja praca. Ty, to nie Twój stan konta. Ty, to nie wykształcenie.

Jesteś ponad to wszystko.

Pamiętaj, że jesteś czymś znacznie więcej.

Bądź odpowiedzialny na każdym kroku za swoje emocje, za finanse, za samopoczucie, radość , szczęście i działanie w konkretnej misji życia.

Niech to wszystko będzie w Tobie, zaczyna się od Ciebie i kończy na Tobie.

Ty jesteś swoją alfą i omegą życia.

Nie szukaj szczęścia poza światem zewnętrznym.

Nie szukaj miłości poza sobą. Zacznij pamiętać, że możesz dać innym tylko to, co jest w Tobie, zatem kochaj i szanuj siebie, a rozlejesz to na inne osoby i cały świat.

Nie szukaj celu życia i sensu tego co robisz - poza sobą. Intuicja wie, czego naprawdę pragniesz. Nie możesz żyć cudzym celem i cudzym sensem życia, tylko swoim. Nic Ci się nie spełni, jeśli nie będziesz na swojej drodze.

Twój strażnik niech nigdy nie pozwoli, aby odtąd inni ludzie budowali Twoją samoocenę. Niech ich pogląd na to kim jesteś nie ma wpływu na Twój los. Oni mogą mieć zdanie na Twój temat, mogą mieć obraz na Twój temat, ale to nie oznacza, że Ty jesteś taki naprawdę.

Jak mówi Less Brown - "Czyjaś opinia o Tobie, to nie Twoja rzeczywistość. Czyjś wyrok na Twój temat niech Cię nie interesuje".

Od tej chwili bądź gotowy żyć swoim życiem, skupiać się na swojej ścieżce życia, realizować swoje cele i żyć swoimi spawami, na które masz wpływ.

Jak przestać żyć cudzym życiem?

To naprawdę proste, skupiasz się na tym, co masz do zrobienia i po prostu robisz swoje. Idziesz tylko własną ścieżką życia, planujesz swoje zadania, realizujesz swoje cele, kierujesz się swoimi wartościami i sprawami. Wnosisz wkład w życie rodziny, pracy, środowiska, skupiając energię na wykonywaniu swoich życiowych zadań i ról.

Polityka jeśli się nią zawodowo nie zajmujesz, nie jest Twoim życiem. Nic Ci się w życiu nie zmieni, bez względu na to, która partia będzie u władzy, Ty sam kształtujesz swoją przyszłość.

Sprawy sąsiadów, rodziców, kolegów, pogody, innych krajów, to nie Twoje życie. Żyjąc nimi - przestajesz żyć swoim życiem. Żyjąc czymś, za co nie ponosisz odpowiedzialności, skazujesz się często na cierpienie.

Ludzie sami są odpowiedzialni za siebie i swój los. Ty możesz ich tylko dopingować, aby byli lepsi.

Niektórych problemów nie warto mieć, a na pewno nie cudzych.

Jeśli jesteś gotowy, postanów:

 

Opinia innych na mój temat mnie nie interesuje, bo to życie cudzym życiem. Jeżeli inne osoby nie są ekspertami   w tematach w których się wypowiadają pod moim adresem, nie będę brał ich pod uwagę. Jestem gotowy nie bać się odrzucenia, bo rozumiem, że jaką ktoś ma opinię na mój temat, to jego sprawa - nie moja

Co robi mój parter, z kim mieszka, to są sprawy na które nie mam wpływu, bo to jest jego życie. Wiem, że mam wpływ tylko na swoje życie i swoje sprawy. Mam wpływ na to, z kim ja chce mieszkać.

To w moim interesie jest żyć swoim życiem, mieć swoje cele   i być odpowiedzialnym za swój los, byt i finanse.

Jestem panem swojego życia, i tak jak ja nie wtrącam się w cudze sprawy, tak będę strażnikiem, aby nikt nie wtrącał się w moje sprawy.

Jestem świadomy zdania, że nie mam wpływu na cudze wybory, decyzje, myśli czy przekonania, zatem nie interesują mnie cudze poglądy i zachowania.

Czyjeś życie, zostawiam temu komuś, bo to on jest tworzy.

 

                                            Podpis ……………………………………………